Deszcz za oknem.

przez , 30.paź.2012, w Opowiadania

Kolejny dzień dla Łukasza rozpoczął się o godzinie 3:49 kiedy to właśnie został obudzony przez gigantyczne krople wody uderzające w okno. Z jednej strony wkurzył się że został obudzony, ale były 2 pozytywy, pierwszy to taki, że mógł spojrzeć na nią gdy spała, a drugi to fakt, że lubił patrzeć na deszcz, no w końcu wygrało to pierwsze. Tak powoli przysypiał na nowo przysłuchując się kroplom. O godzinie 6:24 obudziła się Gosia, miała podobny dylemat, tyle że nie za bardzo lubiła deszcz, był taki za zimny. Bez wahania wtuliła się w niego, próbując zapomnieć co się dzieje za oknem. O godzinie 8:39 prawie jednocześnie obudzili się oboje, wyspanym spojrzeniem przywitali się uśmiechając. Kilka drobnych pocałunków, kilka smyrnięć kciukiem o policzek, trwało to chwilkę do godziny 10:34 tylko.

Jak każdy dzień powinni rozpocząć go od śniadania. Tym razem jednak lodówka nie świeciła pustkami. Kanapki z serkiem, pomidorkiem, szyneczką, ogórkiem, szczypiorkiem, takie tam wiosenne przysmaki wcinali jesienią. Wiedzieli dobrze, że ten dzień zapowiada się pod znakiem chmur burzowych, więc nawet nie myśleli się przebierać ze swoich nocnych dresików. Śniadanie trwało jakieś 30min. Potem ona poszła ogarnąć swe włosy, mimo że on nawet jednym słowem nie zasugerował że coś jest nie tak. Wszystko było w niej rano takie naturalne. To ścinało jego każdy problem, wystarczył ten poranny widok. No skoro musisz to idź, tak z żartownym zamiarem szturchnął ją do przodu, następnie skierował się w kierunku okna, oparł ręce o parapet, i zagłębił się w ten pochmurny świat.

Kończyła właśnie tworzyć kucyk, i pocichutku wyszła z łazienki by następnie podejść do niego od tyłu, i wtulić się. Do jego układu nerwowego wpłynęła właśnie informacja, że jest największym farciarzem na świecie, mogącym zrewanżować się swojej dziewczynie tym prostym, ale najpotrzebniejszym gestem w ludzkim życiu. Czyli? Bezpieczeństwo. Jak mogli się czuć tam zagrożeni? Czym? No własnie. Gośka, a Ty jeszcze masz te łaskotki na boczku? Dosłownie 5 sekund później, leżeli na łóżku bawiąc się jak dzieciaki, żgali się nawzajem po brzuchach, ona usiłowała wejść na niego, jakby to były zapasy, łapała go za nogi, on ją za ręce, ogólnie takie mega słodkie wygłupy zakochańców.  Gdy już się w miarę uspokoili pomyśleli czy może by jakiś film obejrzeli. Gosia? Coś fajnego masz na komputerze? Chyba nic, ostatnio nie mam czasu pościągać filmów, ale może… pobiegła po telefon. A teraz Łukasz usiądź za mną, złap mnie w pasie, przytul mocno do siebie i mnie nie puszczaj, a ja w tym czasie włącze zdjęcia będziemy je oglądać, a ja będę Ci dawać co jakiś czas buziaki. Chichotała jak najęta. Co mial powiedzieć? Żgnął ją w boczek no i przytulił.

Obejrzeli wszystkie zdjęcia, na jednym z nich był zarys pamiętnego siniaka na szyi. Popatrzył wtedy na nią, a ona skinęła głową, co pewnie znaczyło, że teraz jest już wszystko inaczej…. i minutę później wyglądała jakby się z kimś biła, a ślad miała na szyi. Łukasz! Teraz ja Ciebie pobije! Co Ty sobie myślisz no.. odwróciła się energicznie i pchnęła go wzdłuż poduszki. Była już druga ofiara tych nagłych bijatyk. Tylko że to strasznie dziwne czasy, bo normalnie kiedyś jak ktoś miał siniaka to mu współczuł, a Ci z sianiakami na szyi jeszcze się do siebie uśmiechali. Ciekawe co brali nie? Leżeli tak dłuższy czas bokiem do siebie, bawił się jej kosmykiem włosów między palcami. Wiesz co? Niezłe z nas lenie, już prawie 20. No to co? Nam chyba wolno. Powiedziała to przysuwając się do niego. Chyba masz rację…po czym delikatnie zaczęli się całować.

Deszcz padał cały czas, wydawał się nie mieć końca, tak samo jak ich przytulenia. Gdy nie byli obok siebie więcej niż 5 minut, robiło się tak pusto, tylko razem umieli funkcjonować, szczególnie w takich chwilach jak ta. Był to przeleniwiony dzień. Pewnie że takie są potrzebne. Na dłuższą mete to lekkomyślne, ale oni od niedawna mogli tego zaznać. Ciężko zliczyć ilość dni jakie musieli iść pod prąd, żeby tylko nie zboczyć ze ścieżki jaką wspólnie szli. Wydaje się że takie dni jak ten to nagroda za to. Za te niezliczone walki, za te niezliczone próby naprawiania błędów. Za tęsknotę, za myślenie o tej drugiej połówce. Za to wszystko co się wydarzyło. Tylko twarzą w twarz można to sobie wynagrodzić, bo nic tak nie dodaje życia jak czucie bicia serca w swoich ramionach.

Gosia jak zawsze szła pierwsza pod prysznic. Tego dnia postanowiła również założyć tę przeukochańszą koszulkę. Heh, może Łukasz przesadzał, ale on był śliczny po prostu. Sam po paru chwilach zamienił się z nią miejscami. Gdy wychodził spod prysznica, ona siedziała przy stole i piła kakao. Dla Ciebie też zrobiłam, przysuwała jednocześnie kubek na kant stołu. Miała zajęte usta, więc podziękował buziakiem w czoło, usiadł obok niej i wpatrzeni w swe niebieskie oczy czytali sobie w myślach, no i oczywiście spożywali kakałko. To ja zaniosę do kuchnii idź się połóż, powiedział do Niej, wskazując wzrokiem pokój. Chwilę potem leżeli już oboje obok siebie. Łukasz sięgnął po telefon i włączył filmik z Pobierowa, ten sam na którym leżeli razem na leżaku przy basenie. Myślami przenosili się do tamtego czasu. Do tych wszystkich wspomnień związanych z tamtym miejscem. Ze wszystkim.

Filmik się zakończył, ale ich czas jeszcze nie. Po raz kolejny zasypiali w objęciach. Czy wiedzieli o tym kiedyś, że może nastąpić taki dzień, w którym będą już spokojni o to, co się stanie w ich przyszłym życiu, bo wiedzą że są we właściwych ramionach? Nie pamiętają o tym, bo jest już nowy etap. Etap w którym zasłużyli na to by w nim być. Etap który ma zrobić z nich lepszych ludzi. Mają się po prostu kochać…

Mimo fizycznego zmęczenia, ich dusze przez 24h wariowały w powietrzu… razem.


Odpowiedz

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...